Przejdź do treści

Ucho = brama

Dziś uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMP. Ten dar Maryja otrzymała, by być w stanie iść drogą swojego powołania. Maryja potrzebowała życia zrodzonego bez grzechu pierworodnego, by wypełnić swoją misję. Życie, do którego Bóg zaprosił Maryję niosło w sobie wiele trudu, ale jak wierzę końcem takiej drogi jest nadzwyczajna więź z Tatą. Szczęście i Miłość bez ograniczeń. A wszystko zaczęło się od uszu Maryi…

Od słyszenia do słuchania

Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa (Rz 10, 17)

Słucham różnych dźwięków. Słowo Boże od jakiegoś czasu jest tym brzmieniem, bez którego nie chciałabym przeżyć ani jednego dnia. Kiedyś czytałam Biblię, bo tak sobie postanawiałam. Teraz  czytam, bo chcę (na szczęście!). Co nie znaczy, że nie mam pokus, by czasami z niego zrezygnować. Słucham muzyki, która bywa, że wznosi mnie do Nieba. I to niekoniecznie tylko te „święte” tony. Słucham ludzi, którzy robią to, co kochają. I tych, którzy dzielą się swoją nieidealną historią. Słucham Boga i ludzi, bo wierzę, że każdy człowiek ma coś o Bogu do opowiedzenia.

Słuchanie zawsze lepiej mi wychodziło. Kiedyś widziałam w tym przede wszystkim wadę. Dziś patrzę na to inaczej. Nie jestem typem gaduły. Nierzadko nie wiem co powiedzieć i jak odpowiedzieć. Wolę słuchać. Często jednak wychodzi mi tylko słyszenie, które nie przeradza się w słuchanie.* Kiedy słuchanie „się udaje”, moje serce się nawraca, a w konsekwencji serca innych są pociągnięte do nawrócenia, bo tak „działa” Słowo. Słowo Boga. Także to, które wypowiadają ludzie zanurzeni w Bogu przez zasłuchanie w Ewangelię. Słowo rodzi wiarę. Realnie zmienia. Ma moc sprawczą.

Natychmiast

Zawsze mam wybór. Słysząc Słowo Boże nadal go mam. I jednocześnie jakby nie mam. Słowo Boga, które mnie powołuje jest tak pociągające, czyniące szczęśliwą, że trudno za nim nie pójść. Natychmiast. Jak Apostołowie.

Chciałabym usłyszeć Jezusa, kiedy mówił Apostołom słowa powołania (Mt 4, 18-22). Słowo Boże ma moc. Także to przeczytane. Mowa ciała Jezusa, Jego wzrok, ton i barwa głosu musiały to Słowo niesamowicie wzmocnić. Apostołowie natychmiast zostawili swoje zajęcia i poszli za Nim.

Bo Bóg nie powołuje do cierpienia, co nie znaczy, że ono nie może towarzyszyć powołaniowej misji. On powołuje do szczęścia. Do życia w szczęściu. I to pociąga! Bez względu na drogę DO celu. Nawet tą najtrudniejszą.

Nie panikuj

Czasami jest tak, że Słowo rzeczywiście rodzi we mnie natychmiast owoce. Zmieniam coś. Zaczynam myśleć inaczej. Podejmuję decyzję i idę za nią. Czasami natomiast muszę być cierpliwa. Czekam na zrozumienie go. Wypatruję małych kiełków. Wyglądam owoców.

Bywa, że je zauważam. Ale jest też tak, że z powodu mojego grzechu, zamknięcia, odrzucenia owoców w moim życiu Słowo nie wydaje. Może być też tak, że owoce są, ale z jakiegoś powodu nie jest dobre, żebym je widziała.

Zanim będziemy całkowicie wolni, bez wad; zanim przestaniemy odkładać na później; zanim to czy tamto, minie nam całe ziemskie życie. Dlatego czasami trzeba być po prostu cierpliwym**. Podnosić się po upadku. Usłyszeć wiele słów. Podjąć wiele prób. By spotkać się z Bogiem już na zawsze po drugiej stronie życia.

Czego słucham?

W Raju Adam i Ewa bez jakichkolwiek przeszkód słuchali Pana Boga. Było cudownie, pięknie i szczęśliwie. Pewnego dnia usłyszeli słowa podstępnego węża. To jeszcze nic złego, bo „nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym” (Mk 7, 15). Zdecydowali w swej wolności, że chcą go usłuchać, czyli być posłusznym jego słowom. Wpuścili przez swoje uszy złe słowo i poddali się mu. I tu zaczął się koniec Raju.

Zbawienie świata rozpoczęło się również od ucha. Maryja usłyszała i powiedziała tak. Choć niezupełnie natychmiast jak Apostołowie. Dała sobie prawo do emocji (zmieszała się), pytała się Archanioła Gabriela, rozważała w swoim sercu… Zgodziła się niemalże od razu. Pod jej sercem pojawił się natychmiast Bóg-Człowiek. Jezus. Dalszych owoców tych słów musiała jednak cierpliwie nasłuchiwać do końca swojego doczesnego życia, a pewnie dopiero w Niebie usłyszała rozumiejąc już wszystko.

Poprzez bramę, przez którą weszła śmierć,
Przyszło życie, zadając śmierć śmierci ***

 

Twoje UCHO to BRAMA. Wpuszczasz przez nią słowa niosące śmierć czy życie?

 

 

* Poczekalnia [#04] Czy słuchasz?
** https://3zdania.pl/2019/11/30/wiele-razy/
*** Cytat z: https://3zdania.pl/2019/12/08/niepokalanie-poczeta-mistrzyni-sluchania/ za: Wierszowana homilia o Dziewicy Maryi, II, 157-167. Syryjskie wydanie w: E. Beck, (ed.), Nachträge zu Ephraem Syrus (CSCO 363. Scriptores Syri 159; Louvain 1975), s. 39-42

 

Obraz StockSnap z Pixabay

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *